Co jeść, a czego nie w chorobie ? - moje odkrycie

Gdy zaczęłam przygodę ze zdrowym odżywianiem, wszędzie czytałam, że dieta potrafi wspierać proces zdrowienia, a nawet może być lekiem.

Uśmiechałam się pod nosem jak to wszystko tylko pięknie brzmi, a gdy już byłam chora wędrowałam po leki do apteki i na tym się kończyło. No, może pokusiłam się czasem o zrobienie rosołu, ale to było wszystko... Niby "na co dzień" odżywiałam się zdrowo, ale nigdy, przenigdy nie przyszłoby mi do głowy, że w czasie choroby czy przeziębienia to, co jemy ma aż takie znaczenie!

Oczywiście od kiedy zaszłam w pierwszą ciążę i zostałam mamą, "wsiąkłam w temat" bardziej i teraz, jako mama dwulatki i wkrótce drugiego dziecka mogę powiedzieć, że mam doświadczenie w tej materii i tak - z moich obserwacji widzę, że to, co jemy, a czego nie OGROMNIE wpływa na proces zdrowienia. 


jedzenie w chorobie


czego nie jeść podczas choroby


Co wykluczam z diety mojego dziecka i swojej, gdy tylko "coś zaczyna nas brać"?


*Zaznaczę, że cukru ani mleka w czystej postaci nie używamy praktycznie w ogóle niezależnie od choroby czy zdrowia, gluten też staram się ograniczać, ale jeśli chodzi o nabiał typu jogurty naturalne, sery i twarogi, to jemy praktycznie codziennie...


  • MLEKO I NABIAŁ

Czy wiecie, że w krajach Azjatyckich jednym z pierwszych zaleceń, jakie usłyszycie od lekarza przy chorobie jest wykluczenie nabiału właśnie na czas choroby? Mleko i produkty nabiałowe powodują nadmierną produkcję śluzu (wiedzą o tym szczególnie Ci, którzy cierpią na nietolerancje lub mają alergie pokarmowe...). A, że podczas infekcji tego śluzu wydziela się więcej (katary, kaszle itp) , nie ma sensu utrudniać organizmowi pracy... Dlaczego u nas nikt o tym nie mówi? Wręcz zaleca się wypijanie gorącego mleka przed snem... W moim domu odstawiamy nabiał wszelaki w infekcjach i katary szybko mijają :)


  • PSZENICA = GLUTEN

Znowu ten gluten nieszczęsny - powiecie... Ano niestety tak, bo gluten rozszczelnia jelita, czyli w skrócie umożliwia przedostanie się do krwi z powrotem tego, co powinno zostać z organizmu wydalone... W chorobie przecież zależy nam na wyrzuceniu z naszego ciała tego, co nas zakaża. Wyrzucenie glutenu na kilka dni ułatwi sprawę... Uwierzcie mi, rosół z kaszą jaglaną, zamiast z makaronem pszennym smakuje jeszcze lepiej (przynajmniej nam)!


  • CUKIER

Na cukier uważam codziennie, a podczas choroby szczególnie! Dlaczego - bo cukier to pożywka dla grzybów i bakterii, których przecież chcemy się pozbyć. Logiczne? Dla mnie bardzo!
Tylko dlaczego większość aptecznych syropów go zawiera? Nie mam pojęcia... Ja kupuję te bezcukrowe i mam problem z głowy;)

Jak widzicie są to tylko trzy produkty. Wykluczenie ich w okresie choroby bardzo przyspiesza proces zdrowienia.

Co więc intensywnie jemy w okresie choroby?


jakie jedzenie leczy



  • ROSÓŁ
Tutaj chyba nic pisać nie muszę, bo każdy ma wbite do głowy przez mamę i babcię, że jak choroba, to rosół, najlepiej gorący i pod pierzynę! Dobrze, żeby był bogaty - z kilku różnych mięs i dużą ilością warzyw. Ja dodaję jeszcze kurkumę i do wygotowania papryczkę chilli, duży ząbek czosnku i kawałeczek imbiru (potem wyciągam). Taki rosół ma moc! I moje dziecko też taki zjada! Dodam, że rosół spożywamy np. z kaszą jaglaną, a nie z pszennym makaronem.


  • KASZĘ JAGLANĄ
Dlaczego? Bo kasza pięknie osusza drogi oddechowe, czyli pomaga pozbyć się śluzu, a o to właśnie nam chodzi. Ja dodaję do rosołu, który w czasie infekcji jemy nawet 3 razy dziennie...


  • KISZONKI
Dlaczego? Bo uszczelniają jelita, czyli nie pozwalają wracać do krwi (przez jelita właśnie)wszystkiemu temu, co chcemy z organizmu wydalić.


  • CZOSNEK I CEBULĘ
Tutaj nie rozpisuję się... bo to naturalne antybiotyki, które dodatkowo odżywiają dobrą florę jelitową.


  • MASŁO KLAROWANE / OLEJ KOKOSOWY
Tłuszcze te działają jak balsam na gardło, dodaję do złotego mleka.


  • ZŁOTE "MLEKO" 
Czyli roślinne mleko z pastą kurkumową, miodem i którymś z powyższych tłuszczów. Kurkuma zabija wszystko, co złe;)


  • ROZGRZEWAJĄCE PRZYPRAWY
Mam tutaj na myśli cynamon i kardamon - dodaję je np. do śniadaniowej jaglanki czy owsinaki.


  • MIÓD i PYŁEK PSZCZELI
Miód na chore gardło to cudo! W okresie chorobowym pijemy na czczo codziennie z pyłkiem pszczelim, który niesamowicie regeneruje organizm.


  • SOK Z BURAKA
Czyli kolejne cudo, które nie dość, że zapobiega anemii, to jeszcze potrafi zwalczyć kaszel i odkwasić organizm.


  • HERBATA Z POKRZYWY Z IMBIREM
Pokrzywa i imbir to razem "kombo" antychorobowe. Uwielbiam! Moja córka jeszcze jest za mała na takie cuda, ale gdy dorośnie, na pewno jakoś ją przekonam. Tutaj więcej o rozgrzewających napojach na odporność.


  • NAPAR Z CZYSTKA
I ostatnia pozycja, która stoi w mojej szafce jako specyfik, który wymiata z organizmu bakterie i wirusy "jak miotła"...czyli czystek. Niestety muszę się Wam przyznać, że nie za bardzo lubię jego smak;)


Tak, wiem, że zaraz usłyszę w komentarzach, że swoim dzieciom takich produktów to Wy nie wciśniecie... uwierzcie mi jednak, jeśli w Waszym domu nie będzie reklamowanych w TV "uzdrawiających lizaków i żelek", to dzieci zwyczajnie chwycą po to, co postawicie im przed nosem;)



A jak jest u Was? Stosujecie "dietę w chorobie". czy w ogóle się tym nie przejmujecie?


Zapraszam też na mój wpis sprzed roku na temat Naturalnych produktów zwiększających odporność organizmu, a także zachęcam do włączenia ziół w leczeniu, o czym możecie przeczytać w TYM POŚCIE


Pozdrawiam,
Martyna

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2017 by Koneserka Zdrowia