Czego nie można jeść w ciąży - mity

Kiedy tylko zaszłam w ciążę numer jeden zewsząd posypały się rady (o które de facto wcale nie prosiłam!), czego to ja na NIE POWINNAM jeść...

Z perspektywy czasu, gdy o tym myślę, dziwne wydaje mi się, że od nikogo nie usłyszałam co właśnie powinnam jeść, bo to będzie mi służyło... Wszyscy jak jeden mąż skupiali się na zakazach... Też tak miałyście? Czy to tylko moje spostrzeżenie???


czego nie można pić w ciąży



I tak oto zasiadłam ja -  przyszła matka polka zdrowo żyjąca, przed komputerem i zadałam tytułowe pytanie wujkowi googlowi...
Im bardziej zgłębiałam temat, tym bardziej przekonywałam się, że nie powinnam jeść NIC... bo jednej takiej zaszkodziło to, a innej tamto... któraś z kolei "słyszała od córki koleżanki teściowej, że..." i tak dalej i tak dalej... Kiedyś zabobony powtarzano "pocztą pantoflową", dziś rolę przejęły fora internetowe...


zakazane w ciąży


Jakich więc absurdalnych porad nasłuchałam się, co do jedzenia w ciąży?
Dodam, że wszystkie poniższe produkty zweryfikowałam w rozmowach z moimi lekarzami i położnymi.

NIE PIJ / NIE JEDZ MALIN

Ta rada została mi udzielona, gdy złapałam jakieś przeziębienie i oczywiście leczyłam się domowymi specyfikami typu soczek malinowy, bo oczywiście jeśli chodzi o popularne farmaceutyki, mamy ograniczone pole... wiadomo.

Miałam nie pić soku malinowego, nie jeść malin "za dużo" (co to w ogóle znaczy?!?), bo to niby przyspieszy poród..., najlepiej w ogóle ich nie dotykać, tak na wszelki wypadek...

Oczywiście informacja okazała się nieprawdziwa. Ci, którzy "doradzali" byli zwyczajnie niedoinformowani... Bo nie chodzi o owoce malin, które można spożywać do woli, ale o liście malin, które stosuje się do sporządzania naparu pod koniec ciąży, by pobudzić macicę do skurczów...
Ot, taka mała różnica... owoce, czy liście - żadna... a Ty kobieto ciężarna męcz się i profilaktycznie lepiej nie jedz.... 

NIE JEDZ JAJKA NA MIĘKKO, BO DOSTANIESZ SALMONELLI

Zacznijmy od tego, jak możemy zarazić się salmonellą? Przez kontakt ze skorupką jaja zanieczyszczoną zarażonym kałem... I prawdą jest, że już przez sam kontakt z jajem, jest szansa zarażenia. Wystarczy jajka dobrze umyć / sparzyć, zanim zabierzemy się za obróbkę. A to, czy zjemy je na miękko, twardo czy jeszcze inaczej nie ma żadnego wpływu na zakażenie.

Dodam tutaj, że jajka są bombą zdrowia. Mówi się przecież, że jaja to życie! Prawda jest taka, że to właśnie jaja na miękko są najbardziej odżywcze, bo nie "zabijamy" wartości odżywczych w żółtku, jak w przypadku gotowania na twardo.

NIE PIJ KAWY

Nadmiar kofeiny szkodzi - to oczywiste, bez względu na to, czy jesteśmy w ciąży, czy nie.
Wszystko zależy od tego, jak na kawę reagujemy. Ja jestem niskociśnieniowcem i każdego dnia dobra, naturalna kawa to ważny punkt dnia! A jak mój lekarz skomentował, gdy zapytałam o kawę w ciąży? 
Cytat: "Najważniejsze, żeby się Pani dobrze czuła, chyba lepiej podwyższać ciśnienie w ten sposób, niż lekami, albo żeby głowa Panią bolała..." - i tego się trzymam!

NIE JEDZ SERÓW PLEŚNIOWYCH

W czym jest problem? Tradycyjne sery pleśniowe produkowane są z mleka niepasteryzowanego, które jest niebezpieczne dla kobiet w ciąży ze względu na ryzyko salmonelli czy listerii.
Nigdy nie zapomnę spojrzenia mojego lekarza, gdy go o to zapytałam... Oświecił mnie wtedy, że sery z popularnych marketów, w których robimy zakupy robione są z mleka pasteryzowanego, a to wszystko wyjaśnia... Wystarczy spojrzeć na opakowanie i upewnić się, że tak jest. Praktycznie 99% popularnych  serów pleśniowych w sklepach wytwarza się z mleka pasteryzowanego, które jest bezpieczne.
A pleśń, którą też straszą, że niekorzystna dla płodu...? Nie jest szkodliwa, podobnie jak bakterie w kefirach, maślankach itp... Byłam szczęśliwa, gdy to usłyszałam, bo sery pleśniowe uwielbiam!

NIE JEDZ NICZEGO OSTREGO

I tutaj znów zacytuję Wam komentarz mojego lekarza: "A co z kobietami w Indiach, Meksyku...one rodzą zdrowe dzieci i ciągle jedzą bardzo pikantnie...niech Pani już nie wymyśla, tylko jak lubi, to je, a jak nie to nie" ... O więcej nie pytałam :P

NIE JEDZ SUSHI

I znowu w tym przypadku - jakaś zasłyszana informacja. Ktoś COŚ usłyszał, ale do końca sam nie wie o co chodzi i bezmyślnie powtarza dalej... 
Chodzi tylko i wyłącznie o jeden składnik sushi - surową rybę... Bo surowizny w ciąży bezapelacyjnie spożywać nie można (salmonella, listeria, ecoli...). Ale przecież można zamówić sushi z rybą smażoną/ pieczoną, albo wegetariańskie i  problem z głowy;). Niewiedza i uogólnienia są najgorsze...

To chyba wszystkie porady, które usłyszałam będąc w ciąży. Na szczęście poszłam po rozum do głowy i nie wierzyłam w nie bezmyślnie, tylko zweryfikowałam. 
Wszystkie powyższe produkty spożywałam, urodziłam zdrowe dziecko i ogólnie - żyjemy!


Czy Wy też odnosicie takie wrażenie, że w naszym kraju istnieje jakiś mit, że kobieta ciężarna powinna ze wszystkiego rezygnować "tak na zaś". Zaczynając na jedzeniu, a na różnych aktywnościach kończąc...

Jakie są Wasze doświadczenia?


Pozdrawiam,
Martyna

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2017 by Koneserka Zdrowia